Dziś Dzień Dziecka, a z tej okazji nie może oczywiście zabraknąć życzeń. Wszystkim dzieciakom, tym dużym i tym małym Pani Procházková i Pan Prohlídka życzą wszystkiego bajecznego! A skoro o bajkach mowa, dobrze byłoby zacząć z tej okazji tematem o czeskich animacjach dla dzieci!

Krecika znamy wszyscy. Podobnie jak „Pata i Mata” znanych w Polsce jako „Sąsiedzi”. Część z Was z pewnością kojarzy „Makową Panienkę”. Dobranocki produkcji czechosłowackiej towarzyszyły dzieciom w latach 70. , 80. a i jeszcze te dorastające w latach 90. załapały się na czechosłowackie produkcje. Zdecydowanie lepiej miały się dzieci mieszkające (jak my!) na terenach przygranicznych. Tam, telewizja czechosłowacka a później czeska, odbierana była z lepszą jakością niż TVP, a charakterystyczny Večerniček wybiegał na ekranie ciut później niż polskie „Wieczorynki”. Można było jednym wieczorem załapać się na polskiego „Bolka i Lolka” i na dokładkę czeską produkcję.

Zebraliśmy dziś kilka czeskich i czechosłowackich seriali animowanych o których warto wspomnieć przy Dniu Dziecka. Znacznej części z nich nie poszczęściło się tak jak Krecikowi i nie zyskały kultowego statusu. Nie znaczy to, że są zupełnie w Polsce nieznane – raczej to, że są ciekawym przypomnieniem a dla wielu z Was mogą być miłą podróżą do dzieciństwa. Taki nasz prezent dla nieco starszych dzieciaków 🙂

Czeską opowieść o filmach dla dzieci musimy jednak zacząć od dwóch dorosłych nazwisk: Václava Čtvrtka i Zdenka Milera.
Václav Čtvrtek był autorem książek dla dzieci oraz dobranocek. Dzieciństwo spędził w
Jičínie, gdzie rozgrywa się również akcja bodaj najpopularniejszej serii jaka wyszła spod jego pióra, czyli przygód sympatycznego zbója Rumcajsa.

 

Z kolei Zdeněk Miler to filmowiec, autor animacji, którego zapamiętaliśmy przede wszystkim jako autora „Krecika”. To nazwiska-filary czechosłowackiej szkoły filmów animowanych dla dzieci.
Wspomnimy o nich jeszcze, podobnie jak i o innych wielkich zasłużonych dla dzieciństwa milionów obywateli bloku wschodniego i nie tylko 🙂 Zaczynamy!

Dla kronikarskiego obowiązku musimy zacząć od „Krecika”. Jego autor, wspomniany wyżej Zdeněk Miler pierwsze animacje zaczął tworzyć (czy raczej współtworzyć) jeszcze za czasów okupacji w studiu w Zlínie. Jego samodzielny debiut to produkcja z 1948 roku „O milionerze, który ukradł słońce” (hmmm.. coś Wam ten tytuł przypomina?)

 

Jednak z całą pewnością dziełem jego życia jest „Krecik”, na którego od debiutu musiał jeszcze poczekać prawie dekadę. Ciekawa jest również geneza powstania tego serialu. Początek lat 50. w Czechosłowacji (podobnie jak w Polsce i całym bloku wschodnim) to czasy rozkwitu socrealizmu a w tym systemie sztuka (każda) miała służyć ludziom pracy (nawet jeśli ludzie pracy o tym nie wiedzieli…). Filmy miały wychwalać pracę robotnika a bajki dla dzieci mieć charakter edukacyjny, najlepiej przygotowujący do późniejszej pracy. A ponieważ ważnym filarem przemysłu Czechosłowacji było włókiennictwo (słynne zakłady w Hradec Kralove) władze zleciły Milerowi opracowanie filmu dla dzieci o tym, jak powstaje płótno. Reżyser otrzymał nawet scenariusz zawierający szczegółowe opisy… maszyn i ciągu produkcyjnego. Był przerażony i zrezygnowany. Postanowił scenariusz przygotować sam. Stwierdził, że fabuła musi być opowiedziana przez postać, której dzieci mogą zaufać. Tak powstał Krecik i pierwszy film z tej legendarnej serii „Jak Krecik dostał spodenki” (Jak krtek ke kalhotkám přišel) z 1956 roku.

W filmie nasz bohater marzy o nowych spodniach. W realizowaniu tego marzenia pomagają mu inne zwierzęta. Żaba pomaga Krecikowi wymoczyć len, bocian zmiędlić a jeż wyczesać.
W roli prządek występują pająki. Barwę materiał zawdzięcza borówkom, mrówki zajęły się tkaniem a wykrojem oczywiście rak. Dzieło zostaje dopełnione krawieckimi umiejętnościami ptaszka. Istnieje hipoteza o mocnej inspiracji dziełem Marii Konopnickiej „
Jak to ze lnem było”. Jeśli byłaby to prawda, mielibyśmy dowód na wielki wpływ kultury polskiej na czeską popkulturę!

Krecik” początkowo nie miał być serialem. Na dalszy ciąg przygód Krecika czechosłowackie dzieci musiały czekać aż do 1963 roku, kiedy to powstaje druga odsłona jego przygód „Krecik i samochód” (Krtek a autíčko). Już bez robotniczego przekazu, Krecik mógł cieszyć następne pokolenia dzieci.

Filmy o życiu tego sympatycznego zwierzęcia zdominowały późniejszą twórczość Milera. Finalnie wyprodukował ok 50 filmów o jego przygodach. Krecik stał się nieodłącznym elementem czeskiej kultury i obok Szwejka jednym z lepiej rozpoznawalnych jej „ambasadorów”. W 2006 roku jego autor został odznaczony medalem za zasługi I stopnia. 16 maja 2011 roku o godzinie 12:56:28 UTC na pokładzie wahadłowca NASA „STS-134” 19-centymetrowa pluszowa wersja Krecika zdobywa kosmos. Pół roku później umiera Zdenek Miler, jednak dzieło jego życia zostaje kontynuowane przez kolejne studia animowane.

Dzisiejszy, cyfrowy Krecik produkowany jest w koorepacji… czesko-chińskiej a towarzyszy mu …Panda. Seria wystartowała dokładnie rok temu na Dzień Dziecka 2017 roku i od tej pory produkcja idzie pełną parą. Najnowsze odcinki powstały już w tym roku („ Little Mole’s Birthday” z 27 stycznia). Jak wygląda Krecik Anno Domini 2018 dokarmiony chińszczyzną?

Ocenę pozostawiamy czytelnikom 🙂

Chwała temu, kto wymyślił blogi! Dzięki przygotowaniu materiałów do tego artykułu Pan Prohlídka trafił na bajkę, którą dobrze pamiętał z dzieciństwa ale trudno było mu odszukać ją w zakamarkach internetu. A teraz mamy ją!

Mowa tu o „Psim Żywocie”, w oryginale „ Štaflík a Špagetka”. Dzieło wyszło spod rąk innego geniusza czeskiej reżyserii animowanej Václava Bedřicha. „Psi Żywot” został wyprodukowany w latach 70. XX wieku, zaś polskie dzieciaki poznały psich bohaterów w 1991, kiedy film był emitowany w czwartki jako „Wieczorynka”.

Ostatecznie powstały trzy serie serialu po 13 odcinków każdy. Pierwsza seria jeszcze czarno-biała. Pierwszy odcinek przygód Štaflíka i Špagetki wyglądał tak:


(Wzruszenie odbiera Panu Prohlídce władzę nad pisaniem, więc pozostawmy go na moment, aby mógł nacieszyć się cennym znaleziskiem, od wielu lat publicznie dostępnym na YT…)

Ekhm… Możemy iść dalej? Ok…

Rusałka Amelka to bardziej znana z czechosłowackich produkcji, wciąż jednak pozostająca w cieniu „Krecika” czy „Żwirka i Muchomorka”. „Říkání o víle Amálce” czyli dosłownie„Opowieść o Wróżce Amálce” pochodzi z 1975 roku a jego reżyserem jest Václav Bedřich (ten od „Psiego Żywotu”) i jest adaptacją książki Václava Čtvrtka, autora „Rumcajsa”. Fabuła znana, więc przytoczymy tylko, że jak w większości klasycznych czeskich seriali animowanych mamy tu naturalistyczny klimat, bliski kontakt z przyrodą, cudowne pastele w tle rusałkę Amelkę oraz jej perypetie.

 

Káťa a Škubánek
Káťa i Škubánek to serial początkowo produkcji czechosłowackiej (1980-1984) zaś w późniejszym czasie (konkretnie dekadę później w latach 1990-1993) dorysowaniem przygód małej dziewczynkę Katii i jej pieska Skubánka zajęła się już produkcja czeska.
Pierwsza część miała swoją premierę w 1982 roku.
Scenariusz autorstwa Libuša Koutny i Josefa Lamki, zaś za reżyserię wzięła się w pierwszej serii Věra Marešová. Po jej śmierci prace kontynuowali František Vystrčil i animator Zdeněk Skřípková.

W sumie powstało 26 epizodów serialu, trwających ok. 9 minut.

 

A teraz hicior z nieco młodszych produkcji czeskich. Coś co być może mignęło Wam w dzieciństwie, wryło się gdzieś pomiędzy innymi wspomnieniami, przykurzone innymi informacjami, co jakiś czas wracało w postaci dziwnego deja vu, kiedy oglądaliście teledyski Toola… Psychodela puszczana w Večerničku? I to jaka!

Mowa tu o serii „Broučci”, wyprodukowanej przez Studio Jiřígo Trnky i francuski „radiokomitet” (Comité Francais de Rádio Télévision) we współpracy z Jerusalem Productions i studiem Imago. Nazwa dość słabo przetłumaczona na polski przez Jadwigę Bułakowską jako „Świetliki”.
W rzeczywistości czeska nazwa to nazwisko powstałe od słowa brouci, czyli… chrząszcze. Broučci to zatem Chrząszczowscy lub Robaczkowscy. Produkcja jest specyficzna nie tylko przez wzgląd na fabułę – przygody rodziny świetlików (to może jednak Świetlikowscy?) fruwajacych z charakterystycznymi lampionami i patrzących na nas jakby chciały powiedzieć „wiem o Tobie wszystko”.

Opowieść jest oczywiście pełna ciepła i bardzo baśniowego klimatu, skupiona wokół narodzin małego Broučka, którego wygląda cała łąka a po narodzinach przychodzą podziwiać bodaj wszystkie stawonogi z okolicy. Mimo wszystko, głównie poprzez formę nakręcenia serialu, efekt jest bardzo psychodeliczny a skojarzenia ze wspomnianym wyżej Toolem nie są bynajmniej przesadzone.

Od pierwszych sekund dostajemy również mocny sygnał, że to bajka z przekazem. Rodzice nowonarodzonego Broučka dziękują za ten cenny dar… Panu Bogu i modlą się pod krzyżem wiszącym w ich pokoju. Bóg pojawia się w serialu dość często, bowiem nasi bohaterowie dostają od Stwórcy ważną misję w postaci fruwania za ludźmi z latarenkami i oświetlanie im ciemności. Zresztą obserwując całe to zamieszanie po narodzinach młodego chrząszcza widzimy mocne nawiazywanie do fragmentów biblijnych.
Mocno zdziwieni? Nie powinniście. Serial powstał na bazie powieści Jana Karafiáta, kalwińskiego pastora, który później przeszedł konwersję i został kapłanem Ewangelickiego Kościoła Czeskobraterskiego, nawiązującego do tradycji Braci Czeskich (polską wariację na temat tego liberalnego i wyprzedzającego swe czasy kościoła znacie pewnie z historii jako „Bracia Polscy”).

Książka powstaje w 1876 roku i wydana przez samego pastora, anonimowo i na własny koszt. W 1893 dzieło odkrywa pisarza Jana Herben. Następnie w kierowanym przez Herbena piśmie „Czas” ukazuje się świetna recenzja książki i zaczęła się istna „Broučcomania” . Pierwsze wydanie rozeszło się błyskawicznie a po roku ukazuje się wznowienie. Autor przekazuje prawa autorskie swemu czeskobraterskiemu zborowi. W 1964 roku ukazuje się polskie tłumaczenie autorstwa wspomnianej wyżej Bułakowskiej.
Serial powstaje w 1995 roku i jest produkowany dwa lata. Mniej więcej w tym samym czasie puszcza go polska telewizja. Lektorem wersji polskiej był znany polski aktor Janusz Zakrzeński, zmarły tragicznie na pokładzie rządowego samolotu Tu-154M 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku.

 

A co ze współczesnymi czeskimi produkcjami? O tym w następnym odcinku! 🙂

Zdravíme vás!
Pani Procházková & Pan Prohlídka

Please follow and like us: