Blogowanie w czeskich tematach przynosi nie raz zaskakujące profity. Jednym z takich niespodziewanych plusów, był odzew na Fb jednego aktywnego kibica czeskiej drużyny HC Oceláři Třinec.
– Może byś się kiedyś wybrał z nami? – padło w privie, który nieszczęśliwie wpadł do katalogu „Inne”. I już wiedziałem, gdzie spędzę pierwszy weekend 2019 roku 🙂

Do Trzyńca na czeskiej części Śląska Cieszyńskiego wyruszamy z Wodzisławia, spod stadionu ekstraklasowej nieboszczki „Odry” (od kilku lat jednak sukcesywnie wskrzeszanej). Podjeżdza busik a w nim sympatyczna ekipa lokalnych kibiców trzynieckiej hokejowej potęgi.
Bo trzeba zaznaczyć, że o ile hokej czeski jako taki jest jedną z silniejszych marek na tym sportowym rynku, to hutnicza drużyna z Trzyńca jest z kolei jedną z najsilniejszych ekip czeskiej ekstraligi. W swoim składzie ma nie tylko swoich zdolnych wychowanków, reprezentantów kraju czy olimpijczyków, ale również zawodników mających doświadczenie w lidze amerykańskiej (jak Ethan Werek). W aktualnym składzie jest również polski zawodnik, Aron Chmielewski, reprezentant Polski, występujący wcześniej m.in. w Cracovii.

Przybywamy do Trzyńca grubo przed czasem, aby posmakować (i to słowo doskonale tu pasuje) lokalnego kolorytu. Zwiedzamy małą, czeską knajpkę w której gromadzą się już kibice hokejowej drużyny. Czesi witają się z Polakami, składają sobie noworoczne życzenia. Barier językowych brak zupełnie, głównie przez wzgląd na specyficzny rodzaj czeszczyzny występujący na tych terenach. Przypomina jako żywo śląską mowę / język / etnolekt /gwarę (niepotrzebne skreślić), dlatego absolutnie nikt z przygranicznych powiatów śląskich nie ma problemu aby porozumieć się z mieszkańcami czeskiej części Śląska. Swego czasu niedoszły prezydent Republiki Czeskiej, pochodzący z tych okolic profesor Jiří Drahoš uczył „czeskiego śląskiego” w popularnym talk show, o czym z dumą informował śląski portal Wachtyrz.eu:

…ale wróćmy do naszego meczu! Po krótkiej integracji zjawiamy się na Werk Arenie, czyli wielkim lodowisku, gdzie swoje spotkania rozgrywa
Oceláři. To naprawdę duża arena, dysponująca siecią punktów gastronomicznych, lożami VIP, profesjonalnym sklepem z drużynowymi gadżetami a nawet… pokojem-bawialnią, gdzie pod opieką personelu można zostawić dziecko na czas meczu.

Od początku widać, że marketingowcy tego hokejowego giganta z małej przygranicznej mieścinki nie próżnują i od pierwszych sekund zasypują nas prawdziwym widowiskiem z cyfrowymi wizualizacjami i mocną muzyką.

Mecz rozpoczyna się silnym wejściem miejscowych i wkrótce Trzyniec prowadzi nad przyjezdną Vervą z Litvinova 2:0. Goście kontratakują w drugiej tercji, ale ostatecznie duma hokejowego Slezska wygrywa 4:1 z przybyszami z zachodnich Czech.
Po każdym uderzeniu w bramkę przeciwnika na trybunach szał:

Na trybunach trzynieckich Oceláři wspiera ponad 4600 kibiców i widać, że miejscowa legenda hokeja jest ich prawdziwym oczkiem w głowie.

To nie jest wpis z serii dziennikarstwa sportowego. Relację z samego meczu zamieściłem na wspomnianym wyżej portalu Wachtyrz. 
Wycieczka do Trzyńca (za którą serdecznie dziękuję poznanym dzięki Sousedi fanom Oceláři ! ) pokazała od kuchni na czym polega fenomen czeskiego hokeja – na jego prawdziwie otwartej atmosferze, podczas której na bok schodzą jakiekolwiek bariery – językowe, kulturowe czy narodowościowe. Liczy się wyłącznie sport, który ze swej definicji ma być ponad ludzkimi granicami. Co oczywiście nie przeszkadza lokalsom zamanifestować dumę ze swojej drużyny, którą konsekwentnie nazywają „hokejowym sercem Śląska”. Chciałbym się mylić, ale to chyba klimat nieosiągalny dla tak popularnej w Polsce piłki nożnej.
Tym, którzy szukają prawdziwych, pozytywnych emocji, bez agresji, nienawiści i nietolerancji – polecam odwiedzić Werk Arenę!
„Celý stadion odpovídá! Oceláři ! Třinec !”

/ Pan Prohlídka /

Please follow and like us: