50 rocznica brutalnego wkroczenia wojsk sowieckich i polskich na teren Czechosłowacji to sprawa, której – choćbyśmy chcieli – nie przemilczymy na Sousedi.pl . Zbrojna interwencja sił Układu Warszawskiego, aby nad Wełtawą „zdusić” próby pokojowych przemian ustrojowych, do dziś pozostaje niezabliźnioną raną. I przestrogą, dla nas wszystkich.

Piszemy z Polski, z miasta, którego ulicami jechały czołgi w kierunku Czechosłowacji w 1968 r. Ciężko rozpocząć dyskusję na temat Praskiej Wiosny bez – banalnych, wydawać by się mogło – pytań o to, czy dziś czuć się winnym, współwinnym za tamte wydarzenia. No bo jak winnym czuć mogą się młodzi Polacy, urodzeni pod koniec lat 80, dorastający w świecie w którym nowy ton politycznych wydarzeń nadawały takie osobistości jak Lech Wałęsa czy Vaclav Havel? Jeśli czujemy się częścią jakiejś układanki społeczno-politycznej, to właśnie tej której częścią są i Wałęsa i Havel. Ten sam Havel, który w 1989 r. stał na trybunie z Aleksandrem Dubčekiem a tłum skandował „wracamy do ideałów Praskiej Wiosny”. Pokojowych zmian, solidarności międzyludzkiej i demokracji.

Z drugiej strony, mamy głębokie przekonanie co do fałszu, który drzemie w takich sformułowaniach jak „to nie my”, „to byli komuniści, nie Polacy”. W końcu w wydarzeniach 1968 roku aktywny udział brały zarówno takie osoby jak gen. Wojciech Jaruzelski (wówczas minister obrony narodowej) jak i pułkownik Ryszard Kukliński, który w latach 80. nawiązuje współpracę z CIA i dziś przez wielu uważany jest za bohatera. W uszach mamy również pieśń podziemnego barda, Andrzeja Garczarka, który wyrażając solidarność z Czechami i Słowakami, ubierał swój żal w słowa „przebacz mi smutna Bratysławo, Hradcu Kralovy, zlata Praho za śmierć jaskółki tamtej wiosny i polskie tanki nad Wełtawą”.

Ten problem pozostawiamy nierozstrzygnięty. Niech każdy odpowie sam przed sobą. Boimy się jednak, że dziś nie ta kwestia jest najbardziej zasadnicza. Bo jak inaczej myśleć, skoro świat pokojowych przemian, aksamitnej rewolucji, „Solidarności” i Vaclava Havla, w obu krajach bezpowrotnie minął… W dyskursie publicznym i w Polsce i w Czechach nie widzimy dziś „mężów stanu” ani autorytetów. Widzimy kłótnie, wyścigi populizmów i spadające na łeb na szyje morale.

Dziś nad naszymi krajami nie ma wizji najazdu czy inwazji jakichkolwiek sił. Widmo jakie dziś „krąży” nad Polską, Czechami, Słowacją i całą Europą Środkowo-Wschodnią jest nieco innej natury. To widmo wyobcowania, pozostania sobie samym, bez wyraźnej, znaczącej roli na jakiejkolwiek arenie.
I paradoksalnie, ta smutna wizja dziś powinna nas wszystkich jednoczyć. Jak nigdy wcześniej…

…Odpusť mi smutná Bratislavo
Hradec Králove, zlata Praho
Za smrt vlaštovky, v tomto jaře
A polské tanki na Vltavě…

 

 

 

fot: TEJO

Please follow and like us: