Jeśli dotychczasowe wydawnictwa „Afery” w serii „Czeskie Krymi” pokazywały, że Czesi również „potrafią w kryminały”, to najnowsza powieść wydana pod tym brandem, czyli „Człowiek Pana Ministra” Michala Sýkory musi ostatecznie uciąć wszelkie spekulacje: czeski kryminał to europejska „szpica”! Zapomnijcie o Skandynawach, zapomnijcie o Włochach, najmroczniejszy strumień literackiej krwi płynie Wełtawą, Morawą, Svratką i Ostrawicą !

Jeśli ktoś kilka miesięcy temu próbowałby mi wmówić, że można napisać trzymający w napięciu kryminał, którego fabuła snuje się po korytarzach uniwersyteckich a pierwsze skrzypce w niej grają profesorowie w tweedowych marynarkach, zaś w tle rozbrzmiewa złowrogo czeska ustawa o zamówieniach publicznych – stwierdziłbym że to chyba scenariusz skeczu kabaretowego. Tymczasem Michal Sýkora, prywatnie również wykładowca akademicki, teoretyk literatury z Ołomuńca, stworzył powieść kompletną, trzymającą w napięciu, wielowątkową. Powieść w której dygresje nie są jedynie zapchajdziurami pomiędzy jednym czy drugim trupem, ale gdzie wszystkie te elementy są istotnym wkładem do całej tej układanki.

Co my tu zatem mamy? Na ołomunieckim uniwersytecie dochodzi do mrożącego krew w żyłach morderstwa. Zabity zostaje szanowany, aczkolwiek kontrowersyjny profesor Chalupa. Chalupa za życia zdążył podpaść kolegom i koleżankom na uczelni, głównie węsząc w dokumentach rozliczeniowych, próbując dowieść, że doszło do defraudacji publicznych pieniędzy.

Śledztwo w sprawie zabójstwa prowadzi podinspektor Marie Výrová i jej zespół. Szybko okazuje się, że zabójstwo Chalupy jest częścią większej układanki, która może sięgnąć o wiele dalej za mury ołomunieckiego uniwersytetu.

U Sýkory zachwyca nie tylko wierne oddanie klimatu uniwersyteckiego (to nawet momentami przeraża – mając w pamięci kim z zawodu jest autor). Zachwyca również kreślony prozą krajobraz Ołomuńca, a opisy nie przypominają tu streszczenia mapy topograficznej, jak u niektórych rodzimych tuzów kryminału, ale potrafią być autentycznie zabawne (jak np. w odniesieniu do socrealistycznych osiedli, znanych z pewnością w każdym większym polskim mieście). Zaś przede wszystkim autor serwuje nam cały festiwal osobowości, w składzie zespołu tropiącego sprawców krwawego zamieszania. Każda z postaci jest inna, ich relacje są zróżnicowane i wcale nie sielankowe. W jednej z polskich recenzji książki zwrócono już uwagę na to, że Sýkora świetnie przelewa na papier również to, że praca zespołowa nie zawsze jest usłana różami. I faktycznie, czytając tę powieść kryminalną, widzimy, czujemy i – co najważniejsze – wczuwamy się we wzajemne relacje członków zespołu śledczego, jak również osób wokół nich. I to chyba opisy, również te psychologiczne, poszczególnych bohaterów, są tu największym atutem, oprócz rzecz jasna klasycznej kryminalnej fabuły. A wczuwając się we wspomniane postacie, już widzimy ich na co najmniej srebrnym ekranie, wyobrażając sobie kto i w jaki sposób mógłby ten klimat zagrać. Nic zatem dziwnego, że w Czechach cykl kryminalnych przygód Marii Vyrovej i spółki („Detektivové od Nejsvětější Trojice”) doczekał się już ekranizacji (w rolach głównych m.in. znana w Polsce z filmu „Młode Wino” Tereza Voříšková).

Autor ma już na swoim koncie kilka innych kryminalnych dzieł (w samym cyklu, w skład którego wchodzi „Człowiek Pana Ministra” już cztery).
Pozostaje życzyć sobie i szanownym fanom czeskiej literatury (i szerzej – kryminałów), że to nie ostatnie zetknięcie z prozą Sýkory na polskim rynku. A półki z kryminałami, zarówno te księgarniane jak i biblioteczne, już powinny zacząć robić miejsce dla czeskich autorów!
Pod literą „S” koniecznie zostawcie trochę więcej miejsca!


Michal Sýkora „Człowiek Pana Ministra”
(tłum. Martyna M. Lemańczyk)
Wydawnictwo Afera
Seria „Czeskie Krymi”
Wrocław 2021

—————
Zobacz też:
Skandynawia po czesku. Recenzja książki „Siostra Śmierć”




Please follow and like us: